A mnie niechcica do wszystkiego jakoś nie przechodzi... Jak sobie pomyślę, że trzeba zacząć to wszystko ogarniać i muszę się sprężyć, to mi jeszcze gorzej...
Kończę kawę i usiłuję sobie plan dnia ułożyć.
Koło 15 przyjedzie W. z Kalinką. Muszę więc jakiś obiad wymajęcić. Oczywiście nie mam pomysłu...
Zdzich przyniósł dzisiaj ryby. Leżą w zlewie na dworze. Czekają na oprawcę. Muszę poszukać przepisu na leszcza. Może w piątek zrobię.
Muszę ostatecznie ustalić menu świąteczne... No horror... Nic mnie nie cieszy, a perspektywa robienia czegokolwiek dołuje mnie jeszcze bardziej... Nawet to, że muszę zaraz wejść pod prysznic, zrobić porządek z włosami, itp przyprawia mnie o jeszcze większego doła... Jakoś nie potrafię przestawić się na pozytywne myślenie...
Proszę - ile tego "MUSZĘ". Chyba to jest najgorsze. Bo nie mogę tego zamienic na "chcę".
A na dodatek kleszcze atakują... Zwierzaki oblepione...
Babo!!!!! Przecież wiosna!!! Ptaszki śpiewają... i tepe...
Buuuuu...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chandra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chandra. Pokaż wszystkie posty
środa, 8 kwietnia 2009
środa, 14 stycznia 2009
Kupiłam sobie piłkę...
Kupiłam sobie piłkę... Dużą... Dmuchaną... Z wypustkami masującymi... Na Allegro. Wczoraj przyszła. I zaczęłam od guza.... No, nieważne. Mam nadzieję, że ją wykorzystam należycie.
Pies już znormalniał. Przeszło mu fiksum-dyrdum. Ale nie tylko on szalał. Miśka też wzięło. Aż z łańcucha się zerwał.
Ja dzisiaj miałam chandrę niemożebną. Az mi głupio, bo co Wojtuś winien... Ale nie umiałam się przełamać.
Przeleciałam bloga Alicji. Jej twórczość "dojrzewa". Czytam z coraz większa przyjemnością.
Zdjęć kupa z podróży... Mają co wspominać.
Ja chyba poprzestanę na tym, co było moim udziałem do tej pory.... I tak więcej, niż śmiałam przypuszczać kiedykolwiek.
Pies już znormalniał. Przeszło mu fiksum-dyrdum. Ale nie tylko on szalał. Miśka też wzięło. Aż z łańcucha się zerwał.
Ja dzisiaj miałam chandrę niemożebną. Az mi głupio, bo co Wojtuś winien... Ale nie umiałam się przełamać.
Przeleciałam bloga Alicji. Jej twórczość "dojrzewa". Czytam z coraz większa przyjemnością.
Zdjęć kupa z podróży... Mają co wspominać.
Ja chyba poprzestanę na tym, co było moim udziałem do tej pory.... I tak więcej, niż śmiałam przypuszczać kiedykolwiek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)